Syberia – część #3: Knajpy

Trzecia część notatek z Syberii – kilka spostrzeżeń dotyczących funkcjonowania rynku restauracji, knajp i barów. Nie jestem specjalistą w dziedzinie kulinariów, ale nigdy nie byłem w tylu knajpach w ciągu miesiąca, co teraz w Nowosybirsku i okolicach, więc trochę o tym doświadczeniu napiszę.

Ceny i promocje

Jeśli myślałeś lub myślałaś, że w Rosji jest tanio to się myliłeś lub myliłaś. Ceny w dużych miastach są zupełnie takie jak w Polsce (z wyjątkiem Petersburga i Moskwy, gdzie ceny są bardziej jak w Paryżu niż Warszawie). Mimo wszystko jednak ceny te są o wiele bardziej racjonalne niż w przypadku chociażby Poznania. A jeszcze bardziej racjonalne są promocje.

Nie przytrafiło mi się jeszcze, by z okazji urodzin dostać jakąś znaczącą zniżkę w restauracji. Raz tylko przyniesiono mi jakieś ciasto z okazji urodzin. W Rosji urodziny to powód do świętowania chyba bardziej znaczący niż w Polsce. W chyba każdej restauracji na ulotkach czy w kartach menu jest dosyć duża i wyraźna informacja dotycząca zniżek urodzinowych. Zazwyczaj to od 10 do 20% rachunku. Myślę, że w Polsce mielibyśmy do tego jakąś gwiazdkę, która oznaczałaby, że jest to promocja na wybrane produkty czy coś podobnego. W restauracjach, w których byłem w Rosji zniżka doliczana była do całości rachunku również w przypadku, kiedy był on rozdzielany na wszystkich obecnych gości. I zniżka ta funkcjonowała nie tylko w dzień urodzin, ale również od 3 dni do tygodnia przed lub po nich (zależnie od restauracji).
Oprócz urodzinowych okazji funkcjonują jeszcze biznes lunche, które są również bardzo opłacalne. Nie mam do końca porównania z polskimi knajpami, ale w niemal każdej nowosibirskiej restauracji jest biznes menu, w którym ceny są czasami o połowę niższe niż z normalnej karty (dania są przy tym nieznacznie mniejsze). Takie „biznesowe okazje” funkcjonują w większości restauracji i barów – nawet takich, które nie są sieciowe, a bardziej lokalne. To zdecydowanie coś, czego na przykład w Poznaniu mi brakuje.

Szaszłykow i Pielmienissimo

Jakiś czas temu dowiedziałem się, że Sphinx to polska sieciówka. Być może jest takich sieci więcej, jednak nie znam żadnej sieciówki w stylu „polska kuchnia” (inna sprawa, że nie do końca wiem, co jest taką polską kuchnią). Być może ze względu na rosyjską specyfikę i dumę kulinarną, a być może z inny powodów, funkcjonuje sporo sieci restauracji bazujących na lokalnych przepisach. Oczywiście „lokalność” w kontekście największego kraju na świecie może brzmieć dosyć abstrakcyjnie, jednak można pewnie znaleźć wspólny mianownik dla zróżnicowanej, rosyjskiej kuchni. Moim zdaniem takim mianownikiem są właśnie pielmieni oraz szaszłyki.

Pielmieni to rodzaj czegoś, co po polsku nazwalibyśmy pierogami z mięsem. Różnica jest nieznaczna w cieście (chociaż tutaj są różne szkoły), a także w rozmiarze (przypominają polskie „uszka”) oraz farszu, który obowiązkowo właściwie jest mięsny. Najpopularniejsze (i najsmaczniejsze) jest pielmieni syberyjskie, którego farsz bazuje na trzech rodzajach mięsa: wołowe, wieprzowe oraz baraniny. Trzeci rodzaj mięsa zależał jednak od rodzaju prowadzonego gospodarstwa i dostępu do innych rodzajów mięs – możliwe warianty uwzględniały m.in. niedźwiedzia, jelenia, łosia, gęś a nawet ryby.

Szaszłyki niczym nie różnią się od tych, które jemy w Polsce. Są one po prostu bardziej popularne i występują w licznych wariantach. Dostępne są również różne rodzaje mięsa i sosów.

Pomysł stworzenia sieci restauracji na bazie rodzimej kuchni i tradycji wydaje mi się świetnym pomysłem. Myślę również, że nie tylko mi się tak wydaje – w tych restauracjach zawsze widziałem wielu ludzi. Oprócz restauracji zauważyć można jeszcze budki „rosyjskie bliny” lub kebabo-shoarmy z obszarów byłego ZSRR.

Nawet sieć kawiarni Starbucks nie ma tak dużego wzięcia w Rosji, jak Czaszka Kofie, która nie różni się absolutnie od brytyjskich czy amerykańskich sieci kawiarnianych.

Podsumowanie

Większość moich spotkań, które odbywały się niemal codziennie miała miejsce w restauracjach lub kawiarniach. Zwiedziłem ich zatem całkiem sporo. Oczywiście w Rosji sporo jest międzynarodowych sieciówek restauracyjnych, a także fast foodów. To, co przykuło jednak moją uwagę to adekwatność cen do proponowanej oferty, a także wiele różnych ofert promocyjnych – od happy hours przez oferty biznesowe po wyraźnie wyeksponowane zniżki urodzinowe. Najciekawsze wydało mi się jednak zaadaptowanie rosyjskiej kultury kulinarnej i próba jej sformatowania i zglobalizowania w postaci sieci restauracji czy kawiarni bazujących na wzorach kulturowych i konsumpcyjnych Rosjan. Trzeba przy tym jeszcze zaznaczyć, że sieciówki te serwują bardzo smaczne posiłki, przypominające domowe jedzenie.



____



Wiesz coś, czego nie napisałem, a powinienem w tym poście? Być może chcesz podzielić się swoją refleksją dotyczącą rosyjskiej kuchni lub restauracji? Może chciałbyś podzielić się swoimi doświadczeniami z podróży lub życia w Rosji?
Zostaw swój trop – napisz komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo tutaj .